W roszczeniach osób poszkodowanych w wypadkach drogowych żądanie zadośćuczynienia stanowi dominującą pozycję. Podstawą prawną tego żądania są przepisy kodeksu cywilnego, które mówią, że w razie uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia sąd może przyznać odszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.
Wobec tak ogólnie ujętej formuły, określanej klauzulą generalną, w praktyce orzeczniczej należy odpowiadać, jakie kwoty zasądzać, aby były one zadośćuczynieniem. W takim celu sądy posługują się zasadą związaną z normami społecznymi, która mówi, że zadośćuczynienie powinno być zasądzone w rozsądnej kwocie, która będzie odpowiadać aktualnym warunkom i przeciętnej stopie życia ludności. Zasada ta wywodzi się jeszcze z czasów socjalizmu i ma związek z ówczesnym postrzeganiem sprawiedliwości społecznej. Miała ona zastosowanie zwłaszcza, że wówczas monopolistą w dziedzinie ubezpieczeń był Państwowy Zakład Ubezpieczeń. Zasada ta nie jest jednak doskonała. Zawiera ona bowiem treść społeczną, a nie merytoryczną. Może to blokować możliwość zasądzenia odszkodowania, którego wysokość faktycznie zadośćuczyni poniesionym szkodom. Takie podchodzenie do kwestii wynagradzania uszczerbku na zdrowiu może także świadczyć o trwającym nadal niedocenianiu wartości życia i zdrowia ludzkiego. Niestety, ubezpieczyciele często wykorzystują taki stan rzeczy w procesach z poszkodowanymi, aby rozegrać je na swoją korzyść.