W przypadku szkody osobistej, a więc uszczerbku na zdrowiu czy rozstroju zdrowia, określenie wysokości zadośćuczynienia, jakie powinien otrzymać poszkodowany może być problematyczne. Wynika to z faktu, iż trudno jest ocenić wartość ekonomiczną zdrowia czy życia.
Dlatego też w praktyce orzeczniczej stosuje się rozwiązanie oparte na ocenie procentowej uszczerbku na zdrowiu. Takie postępowanie zostało poniekąd narzucone przez ubezpieczycieli. Przy ustalaniu przebiegu i szkodliwości zdarzenia zwracają się oni do specjalistów o wydanie opinii w tej sprawie, by na tej podstawie móc ustalić wysokość zadośćuczynienia. Uwzględnienie procentowego uszczerbku a zdrowiu w postępowaniu likwidacyjnym wydaje się być sprawiedliwe i zgodne z zasadą dostosowywania wysokości kompensaty do warunków społecznych. Niestety, często rodzi ono komplikacje, które przejawiają się zwłaszcza w wydłużeniu trwania takiego postępowania. Ma to miejsce zwłaszcza w przypadku, gdy biegły sądowy ustali uszczerbek na zdrowiu na poziomie wyższym, niż wynika to z ekspertyz biegłych, z których usług korzysta ubezpieczyciel. Oczywiste jest, iż ze względów finansowych, ubezpieczyciel odwoła się od takiej ekspertyzy, zgłaszając prośbę o ponowne ustalenie wysokości uszczerbku na zdrowiu. Powtórzenie procedur prowadzi automatycznie do znacznych opóźnień, których ciężar spoczywa na ubezpieczonym zmuszonym do oczekiwania na otrzymanie należnego mu zadośćuczynienia.