Zgodnie z obowiązującą procedurą poszkodowany, jako wnoszący pozew ma obowiązek wniesienia opłaty sądowej. Wysokość tej opłaty zależy od określenia wartości przedmiotu sprawy, którą stanowi suma żądań określonych w pozwie.
Z niektórymi z nich nie ma problemu, gdyż polegają na dodaniu wszystkich poniesionych wydatków lub jak w przypadku renty uzupełniającej, na określeniu różnicy między wynagrodzeniem, jakie otrzymywał poszkodowany przed wypadkiem a świadczeniami jakie otrzymuje z ZUS. Nie sposób jednak podać wysokości zadośćuczynienia bądź stosownego odszkodowania, gdyż jest to kompetencja sądu, która znajduje swój wyraz w wyroku. Dla poszkodowanego, który ma świadomość poważnych konsekwencji z tym związanych, stanowi to niewątpliwie dodatkowy stres. Przy żądaniu zbyt wysokiej kwoty wzrasta opłata sądowa, a także możliwość obciążenia kosztami procesu na rzecz przeciwnika. Natomiast jeśli poszkodowany zażąda zbyt niskiej kwoty, zmniejsza swoje odszkodowanie, ponieważ nawet w sprawach, w których wypadek powstał w wyniku czynu niedozwolonego, sąd nie może zasądzić odszkodowania ponad żądanie. Do tego dochodzi jeszcze problem finansowy. Poszkodowany może bowiem nie dysponować środkami, które pokryją koszty opłaty sądowej. Swoje oszczędności mógł bowiem wydać na przykład na leczenie. Poszkodowany może starać się o zwolnienie go z opłaty sądowej od wnoszonego powództwa, ale wymaga to dodatkowych czynności.