W relacji poszkodowany- ubezpieczyciel, arbitralną pozycję zajmuje ubezpieczyciel, który po zapoznaniu się z przebiegiem wypadku i uzyskaniu przez zatrudnionych przez niego lekarzy orzeczenia określającego procent uszczerbku na zdrowiu, co czasami trwa nawet kilka miesięcy, wypłaca poszkodowanemu ustaloną przez siebie kwotę. Nie trudno więc zauważyć, że w takim postępowaniu ubezpieczyciel traktuje poszkodowanego jak adresata wysyłanych mu pieniędzy, taki model postępowania wywodzi się jeszcze z czasów, w których polski rynek ubezpieczeń był rynkiem monopolistycznym zdominowanym przez Państwowy Zakład Ubezpieczeń. W tych czasach, a także w pierwszych latach po przekształceniu się PZU w spółkę akcyjną, wydawane były decyzje o przyznaniu poszkodowanemu określonych w nich kwot. Obecnie zrezygnowano z nazwy decyzja, ale charakter i styl pisma pozostały niezmienione. Dominująca rola zakładów ubezpieczeń miała swoje źródło w wydawanych do roku 2004 rozporządzeniach Ministra Finansów w sprawie ogólnych warunków ubezpieczenia obowiązkowego odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów. Przepisy ustawowe upoważniają ubezpieczyciela do jednostronnego ustalenia przebiegu wypadku, jego skutków i wielkości przyznanej poszkodowanemu kwoty. Rozwiązanie to jest korzystne dla ubezpieczycieli, zwłaszcza że poszkodowani niechętnie odwołują się do sądu w sprawie dochodzenia roszczeń, stronią od sądów i nie zdają sobie sprawy z konsekwencji poniesionej szkody.